Lajfstajl

Sposób na depresję

Zapodaj kwasa i przeczytaj „Mroki” Borszewicza. Po takiej dawce upiorności i negatywu zachce Ci się trzymać życia.

Słyszę, jak odzywają się głosy buntu, że jak to, depresja, że ja nie rozumiem, tego nie da się tak po prostu wyleczyć, to nie takie proste, żadna tam huśtawka nastrojów. Wycieczka za miasto nie pomoże. Czekolada nie da rady. A kwas już na pewno. Takie tam pierdolenie…

Miałem ochotę przestać istnieć. Nie, nie popełnić samobójstwo, nie umrzeć ale przestać istnieć. Zamienić się w nic
Mroki, Borszewicz

Prosty sposób na depresję

„Depresja” i depresja. Pierwsza to takie potoczne określenie średniego samopoczucia i obniżonego nastroju, drugie to zaburzenie, choroba, leczona terapią i farmaceutycznie.

Generalnie w większości wypadków, kiedy krzyczysz, że tak bardzo cierpisz na depresję, to właśnie po prostu Smutek. Nie umniejszając powagi sytuacji – SMUTEK przez duże S. Nic przyjemnego, czasami ciągnie się przez jakiś czas i czujesz się wtedy jak do niczego nie zdatna kupa.

Natomiast zaburzenia depresyjne to coś dużo poważniejszego i z nimi najlepiej zgłoś się do lekarza, zanim palniesz sobie (albo komuś) w łeb.

Kilka faktów.

Ile trwa Twój stan notorycznego przygnębienia? Tydzień, dwa? Jeśli leżysz w dole, przybity do podłogi przez ponad 2 tygodnie, czytaj dalej. Jeśli w tym czasie zaczynasz się powoli uśmiechać, to morda w górę, po prostu dopadła Cię chandra. Bo depresja potrafi ciągnąć się miesiącami, latami. I jest wtedy źle, bardzo źle…

Musisz mi pomóc,
bo jestem zmęczony jak Bóg,
który harował przez tydzień –
i nie stworzył świata…

Mroki, Borszewicz

Prosty sposób na depresję

To nie tylko smutek, nieważne jak silny i jak bardzo przyciskający Cię do gruntu. Uczucie beznadziei. To również bezsenność, brak apetytu, a przede wszystkim brak zdolności przeżywania jakiejkolwiek przyjemności. Jasne, będąc w dołku pewnie będziesz w stanie naciągnąć swoje objawy do oficjalnych symptomów. Przyznaj się jednak przed sobą – jak bardzo jest to naciągane?

A więc nigdy nie czułeś się aż tak źle? Gorzej być nie może. To koniec. Jesteś przegrany, nie masz szans na życie. Scenariusze pisane wyłącznie czarnym atramentem. Może nawet myśli samobójcze, bo przecież po co żyć? Jeśli rzeczywiście tak się czujesz przez kilka tygodni z rzędu – proszę Cię, skonsultuj się z lekarzem.

Pokonam w sobie wstyd i pójdę do psychiatry! Niech mi wytłumaczy, w jaki sposób myśli trafiają do mojej głowy? Jaki jest ich obieg? I kto lub co manipuluje w moim łbie przy tych myślach, bo tego manipulowania jestem absolutnie pewien. Ja wprowadzam do mózgu pogodne myśli, ale coś je przemalowuje z żółtych na czarne. Kto lub co jest tym żałosnym malarzyną? Absolutnie muszę to ustalić!

Mroki, Borszewicz

Jeśli natomiast czujesz się chujowo, wydaje Ci się, że wszystko jest bez sensu, ale za jakiś czas chęć do życia zaczyna powoli powracać… Już wiesz o co mi chodzi? Nie zrozum mnie źle, to nie jest tak, że uważam, że masz się zamknąć, przestać dramatyzować i zebrać swoje jestestwo do kupy.

Wiesz ile razy dzwoniłam rano do pracy, wykręcając się przeziębieniem, podczas gdy siedziałam skulona pod kołdrą, bojąc się świata? Ile razy wszystko było zbyt szare, by być warte zachodu? Ja zbyt zmęczona, by walczyć ze sobą o głośniej wypowiedziane „dzień dobry”. Anielska cierpliwość mojego faceta w walce z moimi niezrozumiałymi atakami paniki. Których potem tak bardzo się wstydziłam, przecież o co mi, do cholery, chodziło? Jak się zaczęło? Jak skończyło? Skąd te pocięte ręce?

Tylko że – czy to jest depresja?

boję się siebie
którego nie znam

Mroki, Borszewicz

Sofia Bonati
artwork Sofia Bonati

Czarna żółć. Ciemna złość. Melancholia od greckiego mélanos, które właśnie tyle oznacza. Czy Twój epizod to ciemny gniew? Głucho wszędzie, co to będzie.

Wrażliwość, nadwrażliwość

Takie super nieprzydatne cechy w dzisiejszym świecie. Ani tym się najeść, ani to ładnie wygląda w ramce na ścianie. Sito, przez które przelewasz otaczający Cię świat. Te wszystkie brudy, osad brutalnego otoczenia. Przez niektórych przelatuje bez śladu, ale Ciebie oblewa całego, aż do momentu, kiedy nie możesz oddychać, kiedy trudno się poruszać. Zmęczenie światem, zmęczenie życiem. Ciężar rzeczywistości.

Obiecałem swojej głowie, że nie wpuszczę do niej myśli, których ona nie chce. I nie dotrzymałem słowa.

Mroki, Borszewicz

Doskonale wiesz, że jedyną opcją jest działanie. Stanie przy oknie i gapienie się na deszcz Ci nie pomoże. Tak naprawdę potrzebny Ci kop w dupę. A takim kopem w dupę jest zdecydowanie krzywa jazda na kwasie i „Mroki” Borszewicza. Wierz mi – nie chcesz tam być, chcesz powrotu do światła. Trzeba zadziałać, wóz albo przewóz. Nieważne czy to jest zajęcie się czymś, zmiana otoczenia czy wizyta u lekarza. Zaciśnięcie zębów i prośba o pomoc. Napisz to sobie na kartce, póki możesz.

Niestety

To wszystko piękne hasła, które wesoła ja rzuca smutnej mi, aktualnie drzemiącej w stanie czuwania. Gdy budzi się smutna ja, gapienie się na deszcz to jedyne, co jestem w stanie robić. Czy chowanie się pod kołdrą, gdy akurat nie pada. W dołku łatwo o utratę nadziei, o niechęć do jakiejkolwiek walki. Żadne rozwiązanie nie ma sensu, wolisz tkwić w bezruchu.

Już dawno bym się powiesiła,
ale jestem pewna,
że martwa będę ci sprawiała więcej problemów
niż żywa…

Mroki, Borszewicz

Samobójstwo

Jest spora szansa, że wcale nie cierpisz na depresję. Choć na pewno jest Ci ciężko. Mi też jest ciężko, ale tak to już jest z dorosłością, że trzeba przełknąć, wytrzeć brudne usta chusteczką i wyszczerzyć zęby w uśmiechu.

Chcesz samobójstwa? Naprawdę chcesz samobójstwa?! Bardzo bliska mi osoba się powiesiła. Z durnych powodów, kilku kropli alkoholu za dużo i tymczasowego kryzysu, który pół roku później był już śmieszną przeszłością. Czy tego właśnie chcesz?

Każdy ma prawo do łez, do smutku i do gorszego dnia. Jeśli nie jesteś sam, porozmawiaj z najbliższymi, że czasami sobie nie radzisz. Że wtedy, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujesz wsparcia. Jeśli to rzeczywiście depresja – zadbaj o wizytę u specjalisty. Czymkolwiek to jest, upewnij się, że masz szansę znaleźć drogę do wyjścia. Czasami przy pomocy elektrowstrząsów. Dla mnie właśnie Borszewicz. Bo ja wolę żyć.

Znałem go.
Znałem go bardzo dobrze.
Nie chciał się wieszać tylko wtedy,
gdy nie pił
i miał pieniądze.
Znałem go.
Więc niech mi nikt nie pieprzy
o schizofrenii
czy o zespole neurastenicznym.
Bo tak naprawdę chodziło mu tylko o to,
żeby nie pić
i mieć pieniądze.

Mroki, Borszewicz