Lajfstajl

Możesz wszystko, ale to pułapka

Możesz wszystko, ale gówno możesz. Tak naprawdę nie masz na nic wpływu. Kto, do cholery, Cię tego nauczył?

Przez pierwsze 20-25 lat żywota Twoja decyzyjność jest zajebiście ograniczona. Najpierw jesteś niepełnoletnim gnojkiem, dzieciakiem. Lista zakazów – tego nie wolno, tamtego nie należy. Do tego naturalna chęć wpasowania się w stadko i akceptacji przez tłum. No przecież nie założę różowych rajstop. Liceum, studia, kariera. Jak wszyscy.

Atak sklonowanej młodzieży

Lekcja polskiego. Wypracowanie na temat. Doskonale wiedziałeś, jak pisać, co nie? Styl, który jest akceptowalny przez nauczyciela. Taki, za który dostaje się piątki. Wstęp, rozwinięcie, zakończenie. Do głowy Ci nie przyszło, żeby napisać inaczej. Może czasem dodawało się jakieś swoje smaczki, ale kiedy były zalewane czerwonym atramentem, eksperymentów się odechciewało. Byle tylko zdać tą pieprzoną maturę. Przecież nie będziesz wynajdywał koła na nowo, za dużo ryzyka.

Stanie w równym szeregu, tak prawie ze wszystkim. Począwszy od fryzury, przez buty, styl mówienia, na światopoglądzie kończąc. Należy słuchać się większych i ważniejszych od ciebie. Narzucone naśladownictwo, szacunek do zdefiniowanej wcześniej formy. Jak napisać dobre wypracowanie? Gombrowicz. Jak pisać bloga? Kominek.

Sklonowana młodzież

Dzieci i ryby

Jak masz te naście lat, posiadasz nieodpartą chęć zmieniania świata. Niezmordowane parcie pod prąd, a fakt, że teoretycznie niewiele możesz, jeszcze dodaje ci kopa. Ten bunt, ta cholerna wojowniczość! Wieczne poczucie ograniczenia i przekonanie, że „ja wam jeszcze pokażę, tylko dajcie mi szansę”. Oczywiście żadna szansa wówczas nie nadchodzi, a przeświadczenie o własnej niemocy tylko rośnie w siłę.

Pyka osiemnastka i uchyla się przed Tobą furtka. Gówno, nie furtka, bo alkohol i fajki i tak kupowałeś, jak miałeś 16. Co się zmienia? Nic, papierek. A Ty nadal nie masz głosu, jeszcze przez długi czas, aż zapomnisz, że takie coś istnieje.

Co Cię powstrzymuje? A no różne. Mama, nauczyciele, sesja, kumple, nie stać Cię, musisz wynosić śmieci i takie tam. Lista właściwie bez końca. Blokuje cię system. Nieobecność usprawiedliwiona.

Co Ci po dorosłości?

Dorosłość na początku to taka trochę nowa zabawka. Zawsze możesz mamie powiedzieć, że może Cię pocałować w 4, bo masz moc prawną He-Mana. Ty teraz król jesteś i na maxa się tym jarasz.

Dorosłość to nie wszystko od razu. Najpierw tylko dowód i legalne wino. Następnie pierwsza praca i kasa, nagle stać Cię na to, o co poprzednio trzeba było pytać rodziców. Potem mieszkanie samemu i samodzielne płacenie rachunków, nie zawsze jest różowo. Kolejne stadium to odpowiedzialne decyzje, pytania o przyszłość, dziecko, kredyt. I tu zaczynają się prawdziwe schody.

Pojawia się pytanie – czy robisz w życiu to, co chciałeś? Jesteś, kim pragnąłeś być?

Bo jeśli nie, możesz pierdolnąć nudną robotę w biurze i od jutra zostać farmerem. Serio możesz. Albo zacząć szkolenie na astronautę i polecieć w kosmos. Czy kręcić filmy, pisać powieści, myć kible, robić hamburgery, być ninja, grać w pornolach. No bo co Cię zatrzymuje? Szlaban rodziców?

Wybór kapibary

O cholera, mogę wszystko!

Nagle otwierają się przed Tobą nieskończone możliwości. Tylko co teraz? Jakie właściwie są Twoje marzenia? Nie mówię o wygranej w totka i kilku centymetrach więcej. A sporo szczenięcych pragnień już dawno przekroczyło okres przydatności do spożycia – bo czym Ty w ogóle myślałeś – sławny aktor, serio?

Nie pozwól by Twoje marzenia zarosły zielskiem

Nie będę tu jakoś specjalnie chrzanić o tym, żebyś biegł niczym jednorożec po tęczy, rzucał biuro i spełniał marzenia. Chodzi mi o to, że wybór jest Twój. Nikt Ci nie broni, tym razem to Ty piszesz scenariusz.

Za duży wybór, zbyt wiele do stracenia

Bo nikt Ciebie nie będzie z ziemi zbierał, jak spierdolisz. Lepiej podejmij mądrą decyzję, bo możesz naprawdę wylądować w kupie. Mina trochę rzednie, co? Super jest czytać te wszystkie słitaśne success stories, ale co gdy postawisz wszystko na nieodpowiednią kartę?

Decyzje nie są łatwe przy nieograniczonej władzy. Fajnie, jak masz wymówkę, że nie masz wpływu, nie Twoja wina. Bo szef wybrał design, lead dev technologię, a rodzice kolor ściany. Pobudka, jeśli jeszcze drzemiesz: nikt już za Ciebie nie wybiera. Jeśli ustalenia szefa cię frustrują – zmień szefa, do cholery. Decyzja jest Twoja i tylko Twoja.

Trudny wybór

Czy naprawdę ogranicza Cię otoczenie?

Im bardziej się starzejesz, tym bardziej rozrasta się Twój świat. Okazuje się, że otaczają cię miliony. MILIARDY. I że wszyscy właściwie mają Cię w dupie. Ludziom zwisa i powiewa to, co robisz i w jaki sposób. Dlatego po kij trzymać się zasad? Ktoś stoi nad Tobą z czerwonym długopisem?

Ostatnio zaczęłam pisać tego bloga i przede mną świat decyzji. Jeszcze do końca nie wiem, czego chcę. Lecieć pod publikę i obowiązujący styl, wrzucić kilka zdjęć z moimi ultra długimi nogami w seksi kiecy i zrobić listę „10 sposobów na przedłużenie kończyn”? Może pisać, co mi ślina na język przyniesie, licząc się z tym, że nikt tego nie będzie chciał czytać? Dylemat rewolucjonisty, choć przecież znamy odpowiedź.

Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć…

Wyjdź z tej cholernej mózgowej klatki. Niech Ci się nie wydaje, że nie masz na nic wpływu. Ani, że wszystko musi być zgodnie z zasadami, w sprawdzony sposób. Miej jaja i podejmij decyzję. Co Ci po tym, że zrobisz, jak wszyscy? Zrób tak, żebyś to był Ty. Świat jest duży i jest w nim miejsce na wszystko. Nikt nie ma prawa Ci mówić, co jest dopuszczalne, a co nie.

Ale też nie ma nikogo, kto by pilnował tego, czy nie polegniesz. Taka pułapka wszechmocy. Następne rozdanie Twoje, powodzenia.