Różniste

Kreskówki to droga do piekła

Jesteś już duży, byś wziął się za coś dorosłego. Oglądanie kreskówek zostaw dzieciom.

Wczoraj wieczorem, podczas rozmowy z moim facetem padło hasło, które przypomniało mi pewną kultową produkcję z przeszłości. Było to słynne „What does this button do?” i kreskówka z Cartoon Network, „Dexter’s Laboratory”. No jak to nie znasz Dexter’s Laboratory?!

Oczywiście akcja YouTube i diamenty w oczach. Cartoon Network oglądałam nałogowo, pod koniec lat 90′, wtedy jeszcze nadawali oryginalny, po angielsku. Jak ja zatęskniłam do tamtych czasów! Wspomniany wcześniej Dexter, 2 Stupid Dogs, czy Cow and Chicken. Wyyoutubowałam parę z nich i prawie padłam. Geniusz po prostu! Chyba kiedyś do końca nie doceniałam tego angielskiego humoru i podtekstów, pewnie też nie wszystko rozumiałam. Tymczasem mój facet siedział i uśmiechał się pobłażliwie. Że wszystko fajnie, ale kreskówki są dla dzieci.

Laboratorium Dextera
Dexter, wanna see my new dance? It’s called „the fanciful unicorn”.

Właściwie nie będę się tu rozwodzić, czy kreskówki są czy nie są tylko dla dzieci. Oczywistym jest, że mój mężczyzna jest w błędzie i kreskówki są dla wszystkich (a już tym bardziej dla mnie). Chcesz, oglądaj, nie ma co się zastanawiać nad tym, co inni. Chrzanić schematy i to całe wielkie „bo jesteś za duży, taki cholernie za dorosły”.

Pytanie jednak, co z tego masz? Czym różni się oglądanie kreskówek od skrolowania przez Pudelka? I od dłubania palcem w nosie?

Problemem bycia dużym jest notoryczny brak czasu. Jesteśmy zmuszeni żonglować wolnymi minutami i priorytetyzować zajęcia do wyschniętych wymiocin. Standardem jest narzekanie, jak to by się bardzo chciało, ale nie ma czasu. I gdyby tylko doba miała więcej niż 24. Nie ma i dupa zbita, więc jakoś sobie z tym radź. Oraz lepiej decyduj mądrze, jak spędzać swój czas.

Najlepiej zainswestuj w siebie, mówią. Można się kłócić, czy napychanie się pizzą przed telewizorem jest swego rodzaju inwestycją – lokatą zapasowych kilogramów na wypadek klęski żywiołowej, epoki lodowcowej czy ataku zombie.

Krowa i Kurczak
„I know you hate being ugly, but someone has to make everyone else look good”

Kiedy wybierasz oglądanie kreskówek, licz się z tym, że to o jedna przeczytana książka mniej. Z drugiej, trzeciej i czterdziestej piątej strony, jeśli ta książka to 50 twarzy Greya, może już lepiej sobie zarzucić Krowę i Kurczaka?

Oglądanie kreskówek przez dorosłych kojarzy się jednak z obrazem niedomytego nieroba, leniwego studenta rodem z amerykańskiego filmu, drapiącego się opieszale po jajkach, który nawet nie zauważył, jak przesiedział dzień na pleśniejącym kawałku pizzy sprzed tygodnia. Bo kreskówki są przecież odmóżdżające i bezwartościowe.

„This is pie, as in SHUT YER PIEHOLE!” Cow and Chicken

To tak trochę jak z książeczkami dla dzieci. Autorów jak mrówków, każdy jeden jest nagle pisarzem, wystarczy sklecić jakąś opowiastkę o tym, jak to króliczek wdepnął w kupę jeża i co na to inne zwierzątka.

Z kreskówkami jest niby podobnie. W dorosłym, ŚWIADOMYM oglądaniu kreskówek nagle dochodzi do ciebie, jaką jazdę musieli mieć ich kreatorzy. Będąc młodsi, nie wyłapywaliśmy tych wszystkich niuansów – wszelkiej maści nawiązań do polityki, życia społecznego i stereotypów. Nie wychwytywaliśmy absurdu, czarnego humoru i tego, że autorzy czasem byli na totalnym haju, tworząc te bajki.

Magic Roundabout
„I shall be back soon with some plants from Mars,” said Dougal „Your mother’s?” said Mr MacHenry.

Takie „The Magic Roundabout” (Magiczna karuzela). Oryginalnie francuska seria animowana „Zaczarowana karuzela” nigdy nie została przetłumaczona na angielski. Scenariusz wersji BBC napisano od zera, dialogi wymyślając na podstawie tego, co widziano na ekranie. What could possibly go wrong? Zaimprowizowana bajka zdobyła kultowy status wśród dorosłych ze względu na psychodeliczne podteksty.

Dylan: Chill out guys, I’ve got something stashed that just might help.

Brian: Dylan, we don’t have time to indulge in recreational activities…

The Magic Roundabout

Za pełnymi nonsensu francuskimi Szadokami, kryje się obraz stosunków brytyjsko-francuskich. Dużo tu stereotypów i politycznego komentarza, ale jeśli pominiesz ten aspekt, pozostaje kosmiczny ród ptakopodobnych stworów wraz z ich absurdalną interpretacją świata. Parasol na dni bezdeszczowe, naukowa analiza konstrukcji durszlaka i potrzeba nieustannego pompowania. Do tego kopalnia życiowych mądrości: „Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu”, „Każda zaleta ma swoje wady i na odwrót”, „Po co upraszczać, jeśli można komplikować” itd.

Cartoon Networkowych tworów Tartakovskiego chyba nie trzeba przedstawiać. 2 Głupie Psy, Laboratorium Dextera, Krowa i Kurczak, oraz oczywiście Power Puff Girls. Klasyk. Bajki pełne angielskiego humoru, nawet sam kurczak w pewnym momencie stwierdza: „Is this cartoon ever gonna make sense?”

Szadoki
Jeśli będziesz próbował, w końcu ci się uda. Stąd – im więcej zawalisz, tym większa jest szansa, że wreszcie ci się powiedzie.

Do listy ulubionych dodam jeszcze Bobry w akcji i kilka kreskówek z Nickelodeon, w szczególności Prawdziwe Potwory. Albo takie perełki jak Łoś SuperktośRoobarb and Custard.

Istnieje oczywiście sekcja kreskówek dla starszych. South Park, Family Guy, Futurama to legalne pozycje w świecie jakże poważnych i wyrafinowanych nas.

The cow goes „moo”. The duck goes „quack”. The politician goes „I don’t recall”. Prawdziwe potwory

Może nie zawsze należy upatrywać się w kreskówkach i bajkach odpowiedzi na sens życia (w sumie czemu nie?), ale na pewno jest to dawka inteligentnego i często totalnie abstrakcyjnego humoru. I jasne – są kreskówki i kreskówki. Oto Szadoki versus Teletubisie. Laboratorium Dextera kontra Pokemony. Szalka zajebistości przechyla się z jednej na drugą.

Więc przestań zawodzić oraz udawać takiego wyrośniętego i idź obejrzeć kreskówkę. Najlepiej taką bez sensu, bo są najlepsze, niczym placek z marcepanem.

Bobry w akcji
„Desperate times call for desperate desperateness” The Angry Beavers – Bobry w akcji