Wytwory

Co się stanie, gdy kupisz maszynę do szycia?

Po zakupie maszyny do szycia może stać się wszystko. Eksplozje, kryzys, wojny międzyplanetarne. Trzęsienia ziemi, tsunami lub wybuchy wulkanów. Nie masz w okolicy wulkanu? No właśnie…

Z powodu braku lokalnego wulkanu przez ponad pół roku od kupienia przeze mnie maszyny do szycia nie stało się NIC. Zero fajerwerków, maszyna leżała w pudle. Obezwładniającym przerażeniem napawała mnie wizja nawleczenia nitki i ustawienia czegokolwiek. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że w nowoczesnych maszynach zajmuje to raptem kilka minut, możliwe, że byłoby prościej.

Szycie potworów jest ekstra
Szycie potworów jest ekstra

Łucznik 466

Kiedyś miałyśmy w domu maszynę. Łucznik, taka metalowa z PRLu. Nieśmiertelna, nawet nie wiem, ile miała lat. Mama szyła na niej jakieś mądre mamine rzeczy, natomiast Julia próbowała swoich sił w szyciu toreb i poduszek dla psa. Raz nawet uszyłam maskotkę, ale miałam wtedy z 12 lat i maskotka była z miejsca na pół rozwalająca się. Na tym lista zwycięstw się kończy.

Misja „Szwaczka”

Ale nie ambicja. Bo ambicja jak zwykle nałykała się Pinterestu. Taaaakie maskoty można szyć! Wszystko można. Wariactwo totalne, wybuchające wulkany, wypadające gałki oczne i wpadające do szeroko rozwartej szczeny. A oczy w kolorze zielonym.

Pluszak maszynowy
Pluszak maszynowy

Tak więc misja „Szwaczka”. W przypływie entuzjazmu wyciągnęłam moją nowiutką oczobijną machinę i zabrałam się do dzieła. Ustawienie trwało parę minut, poleciało trochę kurew (szczególnie przy wyciąganiu nitki od bobina), ale bez większego dramatu. Totalne zaskoczenie, że właściwie to dużo pamiętałam, mimo że nie dotykałam się do szycia przez prawie 20 lat. To tak trochę jak z jazdą na rowerze.

Improwizacja

Plan był, żeby uszyć poszewkę na poduszkę. W rozbiegu skończyło się na skoku na dużo głębszą wodę, totalnej improwizacji i szale twórczym. Panie i Panowie, przedstawiam testowego Maszynowego Potwora Skarpetowego.

Skarpetkowy Potwór
Maszynowy Potwór Skarpetowy

Całość zajęła mi łącznie jakieś 2h, całkiem nieźle, biorąc pod uwagę zupełny brak wprawy i ogólne oswajanie się z maszyną. Już nie mówiąc o wybraniu nędznego materiału, jakim są stare, przetarte skarpety ze ściągacza. Ale nie miał to być pluszak roku, raczej test maszyny i próba stworzenia czegokolwiek.

Jednostka pluszowa stworzona została ze starych skarpet mojego faceta i moich jeszcze starszych domowych kapci. Do tego guziki, randomowe oko i ścinki. Tak zwany upcycling

Potwór cwałujący na jeżu
Potwór cwałujący na jeżu

Kilka spostrzeżeń dla potomności i przyszłej mnie

  1. Ściągacz nie jest materiałem życia, szczególnie do szycia maszynowego. Zwija się, strzępi i ogólnie nie współpracuje.
  2. Wypychanie kończyn najlepiej zostawić na koniec, a nie starać się zszywać wypchane z tułowiem, szczególnie przy małych projektach. Bo potem walczysz ze zszyciem kuli.
  3. Lepiej mieć plan działania, co wszywać w jakiej kolejności, bo skończysz z całą zszytą maskotką i ekstra nieprzyszytą nogą
  4. Ogólnie cierpliwości – zaplanuj, zrób wykrój, rysunek tego, co chcesz osiągnąć – oszczędzisz sobie sporo nerwów
  5. Nie zszywaj, dopóki nie ogarniesz idei 3D swojego dzieła. W moim przypadku wpadką były uszy do wewnątrz, które oczywiście musiałam spruć.
  6. Ogarnij chaos – zepnij wykrój szpilkami, odcinaj na bieżąco nitki, nie rzucaj nożyczek byle gdzie po użyciu (!!!!) – to wszystko dezorganizuje robotę, tkanina się ściąga, nitka się plącze, a Ty dostajesz jasnej cholery szukając co 15 sekund nożyczek
  7. Nie spiesz się!!! Ponieważ Baba Jaga.
  8. Nie bój się niedoskonałości, traktuj projekt jako zabawę i proces uczenia się. Perfecjonizm sucks.

A tak poza tym to watch this space!