Lajfstajl

Drażni mnie Twoja depresja

Ostatnio w social mediach popularne stało chwalenie się depresją. Dziewczyna wrzuca do sieci zdjęcia przed i po atakach paniki. Fotograf dokumentuje codzienność cierpiącego na depresję męża. Ostatni szał to zdjęcia pokojów osób chorujących, totalny rozgardiasz, widać, że jest im wszystko jedno.

A mnie chuj strzela. Sama do końca nie wiem, dlaczego, ale po prostu mnie nosi. Depresja to u mnie super drażliwy temat.

Po pierwsze nic mnie tak nie wkurza, jak roztkliwianie się nad sobą. Jak pisałam wcześniej, albo chorujesz i jest to poważna sprawa i nie ma co sobie słitfoci strzelać, albo po prostu się mazgaisz. Tak ja to widzę. Nie mówię, że te wszystkie gwiazdy depresji w social mediach udają i tak naprawdę nic im nie jest. Może rzeczywiście cierpią. Ale wtedy takie fotki wydają mi się zupełnie nie na miejscu.

Atak paniki

Tu chodzi o świadomość społeczeństwa, powiesz. Trzeba ludziom uzmysłowić problem, nie wstydzić się o tym mówić, przełamać temat tabu. Jasne, tylko znowu – czy taki totalny ekshibicjonizm jest odpowiednią formą? Czy w dyskusji o raku nabijamy sobie lajków na Instagramie, wrzucając zdjęcia ludzi po chemii, okaleczonych po operacjach lub umierających w cierpieniach? A może ja po prostu nie nadążam za nowym pokoleniem, bo w dzisiejszych czasach to jedyny sposób, żeby trafić do tłumu?

Jest coś niesmacznego w oglądaniu zdjęć choroby. Czy to jest depresja, rak, czy nawet grypa. Nie chcę oglądać zniekształconych przez chorobę ciał, wydzielin i płynów ustrojowych, nie chcę widzieć pociętych żył i zapłakanych twarzy. To wszystko sprawia, że źle się czuję, tak bardzo nieswojo, z jednej strony współczuję, z drugiej odwracam wzrok. Nie wiem, jak się zachować. Nie ma w tym nic pozytywnego. A jeśli nie ma…

To ze mną jest coś nie tak, powiesz. Właśnie takich jak ja trzeba uświadamiać, pokazywać im, jaki świat jest naprawdę. Doprawdy myślisz, że widok usuniętej piersi mnie oświeci? Że zdjęcie roztrzęsionej dziewczyny po ataku paniki będzie dla mnie objawieniem? Że wcześniej nie wiedziałam, że można być w takim stanie?

Depresja

Dla mnie każda choroba jest bardzo osobistym tematem. Wywalanie jej w pełnej okazałości na snapchata to trochę jak chwalenie się swoim siusiakiem. „Trochę”, bo wiadomo, że nie do końca. Czasami wydaje mi się, że wiele tematów tabu tak bardzo spowszedniało, że znudzeni usilnie doszukujemy się nowych podniet. Obnosimy się ze wszystkim, co ma w sobie choć odrobinę sensacji, wystawiamy to na sprzedaż. Przedwczoraj religia, wczoraj seks, a dzisiaj zdrowie psychiczne. Pokaż mi swoje samobójstwo.

I nagle wszyscy mają depresję. Każdy o tym mówi głośno, super, tylko jak dla mnie odrobinę za głośno. Pewne tematy nie nadają się na wyścig lajków na fejsbuku, z pewnych problemów nie robi się cyrku. Niedługo będziemy masowo na YouTube wrzucać filmy z prób samobójczych, wykręcając się oczywiście uświadamianiem społeczeństwa.

Z drugiej strony, tak bardzo krytykując ekshibicjonizm i oskarżając ludzi o wywlekanie swoich intymnych spraw na światło dzienne, prowadzę tego oto bloga. W zanadrzu mam bardzo osobisty tekst, napisany któregoś dnia, kiedy nie byłam w stanie wyjść z łóżka. O bólu, bezradności i przerażeniu światem. Czy kiedykolwiek go opublikuję? Nie wiem.

Depresja - bałagan