Różniste

Niektórzy, ale nie wszyscy

Mają chwile zwątpienia. Jeśli jesteś Mercedesem lub złotym olimpijskim bogiem, pewnie ich nie masz.

Co ja w ogóle gadam. Jakim prawem przemawiam za ludzkość! Z popstrykanej głowy robię wykładnię statystyczną. Ale przecież „niektórzy” to takie piękne poetyckie „x + epsilon”. Trochę tak, ale nie do końca, właściwie to nie wiadomo co. Niby nieprawda, ale zaprzeczyć nie ma jak.

Wstyd robić takie statystyki. Otóż niektórym smutno jest czasem. Mając wszystko, czują, że nie mają niczego. Topią się w morzu znaków zapytania, bo przecież co jeśli to wcale nie jest tak? Co jeśli A tak naprawdę jest B, jeśli „tak” jest „nie”, jeśli białe jest czarne, a zielone fioletowe? Zaczyna się paranoja i cierpienie z powodu braku stabilnego gruntu. Niby stoisz na betonie, ale to wszystko się jakoś rozpływa i zanim się obejrzysz, tkwisz po kolana w klejącej się mazi.

A może tak mają tylko kobiety? No wiecie – statystyczna kobieta. Lubi makijaż, w nieskończoność szykuje się do wyjścia, nie umie jeździć samochodem i ogólnie jest taka jakaś mało techniczna. Ploty, kolorowe czasopisma i różowe paznokcie. Oraz ciągła rozkmina. Baba jest wciąż rozhisteryzowana, niezdecydowana, analizuje, przetwarza, kipi. Przecie mnie mój chłop nie kocha w ogóle! A ta Zośka to suka straszna.

Śmierć przez jednorożca z ZSRR

Chwilowy brak wiary. Niby wszystkie podpunkty się zgadzają, dwa razy sprawdzasz w Excelu, kalkulatorze, na wszelki wypadek jeszcze liczydłem. Jak byk jest. Ale coś tu nie gra, cisza na sali, ściana pusta, mucha nie brzęczy, chociaż lato. Części pierwsze nie podają sobie rąk, tylko patrzą na siebie nawzajem spod oka. Rozwijamy zwoje konspiracji, hulaj dusza schizofreniczna, proszę państwa, oto spisek. Spisek bardzo grzeczny jest dziś i chętnie państwu łapę poda. Nie chce podać?…

Znowu – faceci tak pewnie nie mają. U nich to raczej jest od A do Z, śniadanie-obiad-kolacja, nie śmierdzi to zakładam, śmierdzi to… Szary to taki babski kolor. U płci niepięknej, aczkolwiek niejednokrotnie nieziemsko przystojnej, świat jest raczej oczywisty. A jest A, tak jest tak, białe białe, zielone zielone i tak dalej. Nie ma nadmiernego komplikowania, srania, przeplatania wrażeń, emocjonowania się i uczucia podstępu.

Choć przecież dzisiejsza wolność i swoboda i wszystkorówność uczy nas, że nie wszyscy mogą i któryś z nas też nie może. Że możesz być kaleka, ślepy, nierówny, gruby, chudy, z jedną nogą i to akurat lewą (patrz problem porannego wstawania z łóżka) – ale i tak jesteś git. Jeśli masz chwile zwątpienia – super, jeszcze lepiej jak je opiszesz, wyślesz do brukowca, a oni dodadzą na koniec, że mimo wszystko nie palnąłeś sobie w kapucynę, normalnie pracujesz, kupujesz chleb i szampana, bo każdy ma prawo do życia i każdy wygrywa, urzekła mnie twoja historia. A może i nawet milionerem jesteś. Widzisz, nawet milionerzy mają chwile zwątpienia, a jeśli oni mogą, to musi to być trochę cool i trendi. As-Seen-On-Stars.

Wątpiący zinozaur

Ale nagle okazuje się, że nie możesz być tak po prostu hipsterem zwątpienia, bo statystycznie to nie ty jeden i nie ty drugi i właściwie to to takie trochę mało niszowe w kręgach klasy średniej. Psycholog znudzony, żadne tam znowu łał. Żadne 5 punktów dla Gryffindoru, idź do domu, napij się wódki, potem się wyśpij. Witaminy D zapodaj. Napraw walidację swojego „ponieważ”.

Ten wpis nie ma walącej po pysku puenty. Walić po pysku mogę się tylko ja, bo nie wiadomo co mi znowu do łba przychodzi. Przecież kuce były i rozmerdane krasule. Anielskie chóry i bukiety stokrotek. A tu świeżo pomalowana stodoła czarną smołą spływa i chujowo tak trochę w związku z tym. A na niej z rzadka grusze siedzą.

Natomiast za godzin 11 wszystko to okaże się głupim snem, a ja zaśmieję się lustru w twarz, bo przecież durne to lustro jest takie, oj durne…

‚Cause you know what they say about honey bears
When you shave off all their baby hair
You have a hairy minded pink bare bear
„Andy’s Chest” Lou Reed